Dujawica – Maria Kann


Dujawica

Autor: Maria Kann

Druga część cyklu „Trylogia Góralska” 

Ocena: 6/6

 

 

  We wrześniu 1939 roku Niemcy zajęli Podhale. Wówczas przedwojenny działacz polityczny dr Henryk Szatkowski, popierany przez Wacława Krzeptowskiego, zaczął propagować ideę głoszącą, że górale są pochodzenia niemieckiego. 
   W kwietniu 1940 roku, podczas wizyty w Zakopanem, gubernator Frank oficjalnie ogłosił górali odrębnym szczepem. Tak powstał Goralenvolk, do którego akces zgłosiło tylko 23% mieszkańców Zakopanego, z czego jedynie część świadomie wyrzekła się polskości. W większości ludzie ci nie wiedzieli nawet, co podpisują. Później działacze Goralenvolku wszelkimi sposobami próbowali namówić opornych do wstąpienia w szeregi zdradzieckiej organizacji. Grozili represjami, imali się podstępów, podsuwając niepiśmiennym ludziom deklaracje niby to na przydział nafty czy innych deficytowych dóbr. Zakopane okopało się w biernym oporze.
   I w tym niezbyt szczęśliwie dobranym czasie w Zakopanem pojawiają się Lucyna i Paweł Komorowscy, dobrzy znajomi braci Gąsieniców. To właśnie Paweł swego czasu umożliwił Staszkowi podjęcie wymarzonych studiów na Akademii Sztuk Pięknych. Teraz Komorowscy potrzebują pomocy. Lusia jest z pochodzenia Żydówką i musi znaleźć bezpieczną kryjówkę.
  W „Dujawicy” na pierwszy plan wysuwa się postać młodziutkiej sąsiadki Staszka i Daniela. Kasia Pawlica, od najmłodszych lat zapatrzona w stanowiącego dla niej wzór wszelkich cnót Daniela, bez wahania podejmuje się pomóc Komorowskim. A nie jest to proste zadanie. Dziewczynka musi dokonywać wyborów niełatwych nawet dla osoby dorosłej, a Kasia jest przecież jeszcze dzieckiem.
Z uporem dąży do celu mimo gniewu matki i uwag dyrektora szkoły, mimo tragedii, która dotknęła jej rodzinę.
  „Dujawica” w dalszym ciągu robi na mnie niesamowite wrażenie. Niby wiem, jak się skończy, a jednak, czytając, drżę z gniewu, lęku i oczekiwania. No i wybucham śmiechem, gdyż dialogi Marii Kann są niezrównane.
Często też zastanawiam się, czy będąc na miejscu Kasi, znalazłabym w sobie tyle odwagi i hartu ducha. Tego już nigdy się nie dowiem, pozostaje się łudzić, że jednak tak.

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Mam tę książkę. Czytałam ją nawet, ale bardzo dawno temu, więc nawet nie potrafię powiedzieć, czy zrobiła na mnie wrażenie. Widzę, że muszę sobie ją odświeżyć. 🙂

  2. Było międzywojnie, jest i wojna! Temat z mojego punktu widzenia trochę śliski, bo ostatnio zrobił się "modny", a ja z wrodzonej przekory nieufnie podchodzę do wszystkiego, co modne. Poza tym, niespecjalnie przepadam za literaturą wojenną. Sytuację ratuje to, że pani Kann pisała o wojnie, zanim wszyscy zaczęli o niej pisać. Zadecyduje więc wspaniale zapowiadająca się pierwsza część trylogii 🙂
    Na plus ponownie moje ukochane Zakopane i wysoka ocena od Ciebie.
    I ten spoiler o studiach Staszka – bezcenny ^^

    ~ Scatty

  3. Możesz śmiało "czytnąć" bez obaw, że podążasz ślepo za modą. Owszem, jest wojna, ale bardziej jako tło dla poczynań bohaterów książki. Nie ma walki jako takiej, nie ma bohaterskich szarż i niechlubnych odwrotów. Jest życie zwykłych ludzi, ale bez pompatycznej martyrologii. Jest za to dużo poczucia humoru.

  4. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z "Dujawicą", ale widzę po twojej opinii, że to pozycja warta uwagi, dlatego popytam się o nią w mojej bibliotece. Jeśli będą mieli, to zapewne wypożyczę i przeczytam.

Dodaj komentarz

Close Menu