Owcze ścieżki – Maria Kann

Owcze ścieżki

Autor:

Trzecia część cyklu „Trylogia Góralska

Ocena: 5/6 

Lata powojenne. Bracia Gąsienicowie są już dorośli, Kasia Pawlica również. Katarzyna ma jasno wytyczony cel – pragnie zostać nauczycielką. Daniel nie myśli na razie o przyszłości, koncentruje się na treningach. Jest skoczkiem narciarskim  i pragnie wziąć udział w olimpiadzie w Saint Moritz. A Staszek? O tym musicie już przeczytać sami, tak jak i o uczuciu rodzącym się pomiędzy Kasią i Danielem.

Tym razem Maria Kann snuje opowieść o niby zwyczajnym życiu. I jak to zawsze w życiu bywa, nie wszystko toczy się gładko i bez przeszkód. Widzimy tu dramat osoby niepotrafiącej pogodzić się ze swym kalectwem, rozpacz nierozumianego i niekochanego dziecka i tragedię rodziny alkoholika. Są też radości. Te zwykłe, codzienne i te wielkie, zrodzone z wywalczonego zwycięstwa.

Owcza ścieżka to szlak, którym poruszają się owce w ślad za swą przewodniczką. Idą za nią bezmyślnie i bezwolnie, nie próbując zboczyć z utartej trasy, mimo że obok byłoby wygodniej. Autorka przyrównuje do tych ścieżek ludzkie wybory, a przewodniczką najczęściej jest tradycja. Poszanowanie tradycji to chlubna rzecz, często jednak warto od niej odejść i poszukać nowych, lepszych rozwiązań, nie trzymać się kurczowo starych szlaków tylko dlatego, że „zawsze tak było”!

To sformułowanie do dziś starszy mnie po nocach, bo wielokrotnie potykałam się o nie w pracy. Wszelkie innowacje, które chciałam wprowadzić, rozbijały się o mur sakramentalnego „bo zawsze tak było”. Koniec, kropka. Może dlatego książka tak przypadła mi do gustu, że bohaterowie wydają wojnę ślepemu powielaniu życia ojców i dziadów?

Tak jak przy czytaniu poprzednich części trylogii, byłam zauroczona stylem Marii Kann. Cudowna, skrząca ekspresją narracja i dowcipne, żywe dialogi, a do tego interesująca fabuła. Czy można chcieć więcej?

Dodaj komentarz

Close Menu